sobota, 6 kwietnia 2013

Rozdział 12 "Wyglądasz jak mumia!"


Harry szybko rzucił się w stronę Victorii. Uklęknął przed nią. Nie wiedział co ma zrobić. Patrzył  na nią i nie potrafił uwierzyć w to co właśnie zobaczył… Jego dziewczyna leżała na podłodze, w krwi, nie ruszała się. Brunet podniósł ją delikatnie, była nieprzytomna. Harry był przerażony. Nie wiedział jak zareagować. „Victoria nie! Obudź się! Błagam Cię, nie rób mi tego! No obudź się słyszysz? Proszę…” Krzyczał na cały swój piękny, melodyjny głos, lecz ostatnie słowo powiedział już szeptem, przez płacz. „Proszę…” powtórzył. Był bezradny i to go najbardziej denerwowało. Postanowił, że spróbuje posadzić Victorię. Oparł ją o siebie. Klepał po policzkach. Jej głowa opadała bezwładnie na jego nagi tors pozostawiając na nim czerwone ślady. Po chwili chłopak miał całe ręce we krwi. Myślał, że już nic nie pomoże. Poddał się… Przytulił ją z całych sił i pocałował w głowę. Po niecałych trzech minutach dziewczyna zaczęła pomału kontaktować. Powoli otworzyła oczy. „Co się stało?” To były jej pierwsze słowa po odzyskaniu przytomności. Kiedy Harry je usłyszał kamień spadł  mu z serca. Natychmiast uśmiechnął się do niej i przytulił ją. Ręce trzęsły się mu gorzej niż osiemdziesięcioletniemu dziadkowi… On naprawdę uwierzył, że to już koniec. „Jak ja się bałem… Myślałem, że Ty… że Ty  nie żyjesz.” Wydusił z siebie i spojrzał na Vic, która nadal nie za bardzo wiedziała co się stało. Zrobiła zdziwioną minę i oczekiwała na wyjaśnienia ze strony Harry'ego.

-Ty byłaś nieprzytomna!

-No fakt… Pamiętam tyle, że byłam w wannie i chyba zasnęłam… Tak zasnęłam i kiedy już się obudziłam to usłyszałam, że skądś leci muzyka. Rozglądnęłam się po łazience i zobaczyłam, że słuchawki zwisają z wanny. Więc wyłączyłam muzykę. Słabo mi się zrobiło i dostałam krwotok z nosa. – z każdym wypowiedzianym przez Victorię słowem oczy Harry'ego powiększały się automatycznie, ponieważ dziewczyna tłumaczyła mu to wszystko z największym spokojem… Tak jakby to było dla niej całkowicie normalne.-  

Zdążyłam się przyzwyczaić do tego… Wstałam i owinęłam się ręcznikiem. Zakręciło mi się w głowie i film mi się urwał.- wyjaśniła.

-Dlaczego zdążyłaś się do tego przyzwyczaić?

-To jest reakcja alergiczna… Nic szczególnego, jeżeli chodzi o mnie to często tak mam.

-Nic szczególnego? – oburzył się – Przecież Ty zemdlałaś!

-Ale Ty mnie uratowałeś, więc w czym widzisz problem?- dziewczyna zachowywała się tak jakby nic się nie stało. Harry nie potrafił zrozumieć dlaczego ona tak reaguje. Przecież nie codziennie można zemdleć około piątej nad ranem... Ale mimo to cieszył się choćby z tego, że słyszy jej głos. -  Harry nie histeryzuj tyle.- złapała jego twarz w swoje zakrwawione ręce- Jestem tu! Żyję. Nic mi nie jest.- uśmiechnęła się.

-Nie byłbym tego taki pewny. – powiedział i dotknął rany na czole Victorii.- Masz rozbite czoło. To powinien obejrzeć lekarz!

-Nie, nie, nie! Żaden lekarz! Od razu zadzwonią po ciotkę, albo do rodziców, a ja nie mam najmniejszej ochoty teraz z nimi rozmawiać!- Popatrzyła na Harry'ego błagalnym wzrokiem, a on tylko wziął głęboki oddech i pokiwał głową. Na chwilę zapadła grobowa cisza. Victoria złapała się za głowę i zmarszczyła czoło. Harry pomógł Vic wstać. Dziewczyna zawahała się chwilę, lecz brunet podtrzymał ją. Zaraz po tym stanęła już na własnych nogach. „Idź do łazienki na górę! Wykąp się i idź spać. Ja też muszę zmyć z siebie krew i opatrzyć ranę. Zaraz przyjdę do pokoju” Loczek stanowczo zaprzeczył. Nie chciał po tym wszystkim zostawić Victorii samej. „Poradzę sobie! Idź już proszę…” powiedziała wypychając go za drzwi.
                                                                                         ***
Ranek tego samego dnia 


Louis, Lena, Zayn, Liam i Niall siedzieli w kuchni jedząc śniadanie przyrządzone przez żarłoka. Rozmawiali na przeróżne tematy. Od gry w piłkę nożną po ulubione potrawy.

-Wy też słyszeliście te krzyki w nocy?- spytał Niall jedząc pyszne tosty.

-Tak słyszałem. Co tam się musiało dziać… Uhuh…- zaczął Louis.

-Jakoś mnie to nie obchodzi chłopcy! To ich sprawa co robią, a co nie robią razem. – Lena próbowała uciąć ten temat. Lecz nie udało jej się to, gdyż do kuchni wszedł Harry, a Lou oczywiście od razu rzucił tekstem „Co wy w nocy tak głośno byliście? Nie dało się ciszej tego robić? Musiałeś krzyczeć :Błagam Cię, nie rób mi tego?” Na co wszyscy oprócz Leny i Harry'ego zaczęli się śmiać.

-Nie, nie dało się! – parsknął loczek na swoją obronę.- Poza tym my nie robiliśmy tego o czym Ty nie potrafisz przestać myśleć! – odgryzł się i usiadł obok Zayn'a- Victoria straciła przytomność.

-Znowu zemdlała?- Lena spytała i wzięła łyka wody. Nikt nie wiedział  dlaczego blondynka użyła słowa „znowu”, więc ta przystąpiła do wyjaśnień.- Na zakończeniu roku, kiedy odbierała świadectwo też odjechała. Ja nie chodzę z nią do szkoły, ale jej koleżanka z zajęć tańca nowoczesnego do mnie zadzwoniła i powiedziała o wszystkim. Oczywiście Victoria mi o niczym nie powiedziała. Sama musiałam z niej to wyciągnąć. I mówiłam jej żeby poszła z tym do lekarza, ale ona jak zawsze była mądrzejsza. I sama chciała. Mówiłam, że to się źle skończy.- Do kuchni wpadła Victoria i spytała „Co się źle skończy?” Na co blondynka szybko rzuciła- Nic, o głupotach tak sobie gadamy.- i powędrowała wzrokiem na Harry'ego.

-Wyglądasz jak mumia!- śmiał się Louis, ponieważ Vic miała naokoło głowy zawiązany bandaż. Dziewczyna zgromiła go wzrokiem i złapała się za głowę mówiąc „Auć… Musiałam nieźle przywalić głową o kafelki, bo strasznie boli!”. Popiła tabletkę przeciwbólową i wyszła z pomieszczenia udając się na podwórko.
                                            *Minęła godzina*
Victoria siedziała na werandzie, na dużej huśtawce i była przykryta kocem. Czytała książkę i przyglądała się siedzącej obok drzewa parze. (Lena i Zayn)
Nagle przyszedł do niej Niall „Co tam?” spytał siadając obok zielonookiej, na co dziewczyna pokazała mu książkę. „Eeee…” wyjęczał z grymasem „… babskie romansidło!”  Victoria oburzyła się i wyjaśniła, że to książka w sam raz dla niego, ponieważ główny bohater także boi się wyznać miłość swojej przyjaciółce… I od tego zaczęła się ich „kłótnia” . Przez około pół godziny debatowali na temat Any. Niall mówił, że nie powie rudej co czuje, a Vic sprzeczała się z nim na ten temat. Kazała mu powiedzieć.

-Jednak to, że jesteś blondynem to wcale nie mija się z Twoim IQ. – wykrztusiła i pokazała swoje piękne, proste ząbki poprzez szczery, szeroki uśmiech. – Zaproś ją! Tutaj!

-Dobrze się czujesz? Bo chyba ten upadek uszkodził Ci mózg.

-Teraz się będziesz na mnie odgryzać farbowany blondasku?!- spytała złośliwie, uderzając go książką w głowę.

-Żartowałem przecież!

-Ja też!

-I dlatego uderzyłaś mnie książką?- krzyknął.

-Miałam nadzieję, że Cię olśni…

-Haha bardzo śmieszne! – zastanowił się chwilę i dodał- Naprawdę mogę ją tu zaprosić?- dziewczyna kiwnęła twierdząco głową i próbowała czytać książkę. – Nawet nie wiesz jak bardzo jestem Ci wdzięczny! Jesteś kochana! – krzyknął i przytulił Vic z całej siły. Dziewczyna burknęła pod nosem „Ej! Uspokój się! Chcesz żebym znowu zemdlała?” nie uzyskała odpowiedzi, gdyż blondyn wstał i szybko pobiegł wykonać telefon.
Rozmowa telefoniczna:
A: Tak?
N: Sieeeeeemaaaanooo!
A: Brałeś coś?
N: Jeszcze nie!- oboje się zaśmiali.
A: Więc słucham…
N: Masz jakieś plany na najbliższe dni?
A: Nie a co?
N: To pakuj walizki! Dzisiaj wylatujesz do Polski!
A: Co? Dlaczego? Co? Jak to?
N: Długa historia! Też jestem w Polsce, więc się spotkamy.- wyszczerzył się do telefonu.
A: Ale ja kompletnie nie znam polskiego!
N: Spokojnie, ja też nie, ale mieszkamy u takiej dziewczyny, która mówi biegle po naszemu… No a jeśli się myli to przynajmniej jest się z czego pośmiać.
A: Fajnie… tylko, że jak ja się tam dostanę?
N:To już niech nie zaprząta Twojej pięknej, rudej główki.
A: Taaa… rudej.
N:To jak będzie ? Przylecisz?
A: Ni…



***



Za błędy przepraszam.




Siemka ludzie! 
Jak Wam się spodobał ten rozdział? :)
Jak myślicie: Ana zgodzi się, czy nie?
Piszcie komentarze.
Dziękuję za wszystkie komentarze i za ponad 6000 wejść i za tylu obserwatorów!! DZIĘKUJE  <33
Liczę, że jeżeli przeczytałyście rozdział to napiszecie szczery komentarz.
(Jeżeli rozdział Was rozczarował to baaaardzo przepraszam :<  )
***
Chciałabym żebyście w wolnej chwili zerknęły na tego bloga :
Ja osobiście lubię go w wolnej chwili poczytać :) 

Czytasz+ komentujesz= szybciej pojawia się nowy rozdział      :)) 


Pozdrawiam :*

wtorek, 2 kwietnia 2013

Rozdział 11 "Wokół była krew... "


Był wieczór. Lena i Zayn siedzieli w jego pokoju. Louis, Liam i Harry siedzieli w salonie oglądając jakieś dziwne meksykańskie telenowele udając, że się wzruszają. Dosyć śmiesznie wyglądali siedząc na kanapie z chusteczkami w ręce i „płacząc”, ponieważ Liliana zdradziła Gierma. Niall i Victoria gotowali coś na kolację. Siedzieli cicho słuchając radia. Blondyn smarując naleśnika dżemem zaczął rozmowę:
-Mógłbym Cię o coś spytać?

-Pewnie. Z chęcią odpowiem.

-Gdybyś miała przyjaciela. Takiego od dzieciństwa, któremu zdradzałaś swoje wszystkie sekrety. Nawet te, w którym z moich… To znaczy tego przyjaciela koledze się kochasz… To czy po kilkunastu latach takiej szczerej przyjaźni mogłabyś się zakochać we mnie… To znaczy w tym przyjacielu?- wydukał. Na co dziewczyna zaśmiała się podrzucając naleśnika na patelni.

-Jeżeli byłby tego wart, a z Twojego wyjaśnienia sądzę, że byłby. To pewnie, że tak. A skąd takie pytanie?- spytała patrząc na blondyna przeszywającym spojrzeniem.

-Dobra, nie będę owijał w bawełnę… Mam taką przyjaciółkę. Z dzieciństwa. Nazywa się Ana. Ma piękne, długie rude włosy. Zawsze pachną jabłkami.- Po tych słowach po głowie Vic przeszła jedna myśl „No tak… Zawsze głodny”.- Kocham ten zapach. I ją też kocham. Zaczęła mi się podobać kiedy mieliśmy po piętnaście lat. Czuliśmy się przy sobie tak, swobodnie. Myślałem, że to chwilowe tak jak z resztą dziewczyn. Próbowałem zapomnieć, ale nie potrafiłem. W końcu przestałem się z nią kontaktować. Chciałem uciec od myśli, że nadal coś do niej czuję, ale ja już dłużej tak  nie mogę.

-No to na co czekasz? Na specjalne zaproszenie z napisem „Niall daj znać, że żyjesz…”?- Dziewczyna nakrzyczała na biednego żarłoka, a ten nadal nie był pewien, czy powinien się z nią kontaktować.- Masz!- powiedziała podając mu telefon do ręki.- Dzwoń tu i teraz!- Niall stwierdził, że nie wie co ma jej powiedzieć.- Jak nie wiesz co jej powiedzieć to coś zaśpiewaj… Boże jaki problem!- bąknęła pod nosem. Niall wybrał numer do Any…
Rozmowa telefoniczna
A: Hallo?
N: Yyy…  He-ej, Tu Niall. Pamiętasz mnie?
A: Niall? Nie znam żadnego takiego…
N:Naprawdę nie pamiętasz mnie? To ja Niall Horan. Ten stuknięty blondyn, kochałaś się w Simonie, moim kumplu…
A: Ej, ej , ej… Nie zapędzaj się, bo mi zaraz cały życiorys opowiesz.  No jasne, że Cię pamiętam czubku. Nie rób ze mnie takiej głupiej.
N:No tak zapomniałem.
A: O czym?
N: O tym, że zawsze robisz mnie w balona! I nienawidzisz kiedy to mówię...
A:Dobra, nie marudź tyle. Po co dzwonisz?
N:Z nudów, co tam u Ciebie słychać. Długo nie rozmawialiśmy.
A:Wspomniałeś coś o Simonie, prawda? No tak byłam z nim… Byłam. Zdradził mnie prostak jeden. <Ktoś zawołał Anę>
N: Mama Cię woła?
A: Nie! Moja mama już ze mną nie mieszka. Moi rodzice się rozwiedli.
N: Dlaczego?
A: Mama była w ciąży. Urodziła trojaczki. Przy porodzie okazało się, że dzieci są ciemnoskóre. I, że mama zdradziła tatę z jakimś murzynem na wyjeździe służbowym.
N: Co!? Nie wierzę…
A: Ja też nie mogłam w to uwierzyć. Mama nas zostawiła i wyjechała z tym facetem do Afryki wychowywać tę bandę murzyniątek.
N: Wiem, że to dziwnie zabrzmi, ale teraz przynajmniej nie jesteś jedynaczką…
A: Żartowałam głupku! Zawsze wierzyłeś we wszystkie moje kłamstwa.
N: Kiedy Cię spotkam… Obiecuję, odegram się. Ja Ci uwierzyłem.
A:Jestem dobrą aktorką, przecież wiesz! Teraz to już na serio mama mnie woła. Idę pa!
N: Na razie!


Niall rozłączył się i odłożył telefon na stół. Rzucił wzrokiem na Victorię i patrzył na nią zdumiony przez jakąś minutę. Dziewczyna stała z patelnią w ręce i płakała ze śmiechu zatykając usta ręką. „Żałuj, że nie widziałeś swojej miny” Nadal śmiała się z blondyna. „Ja Ci uwierzyłem…” Naśladowała go. Po dosłownie chwili brunetka przetarła oczy ręką i uspokoiła się. „Przepraszam.” Rzuciła i uśmiechnęła się szeroko. Niall podszedł do niej i mocno ją przytulił. „A to za co?” Spytała. On wyjaśnił, że gdyby nie Victoria, to on nadal siedziałby i zastanawiał co zrobić. „Nie ma za co! A teraz z łaski swojej puść mnie, bo przypalę naleśnika” Blondyn odkleił się od niej i z uśmiechem od ucha do ucha dołączył do reszty chłopaków nadal oglądających ten denny serial. Nagle Victoria usłyszała stukot zamykanych drzwi. Zdziwiła się, bo chłopaki raczej nie wychodziliby skoro czekają na kolację. „Victoria? Jesteś?” po usłyszeniu tych słów czuła, że szykują się kłopoty. „O nie! Tylko nie to… nie teraz!”- pomyślała i wybiegła z kuchni udając się do korytarza, w którym zastała swoją ciocię przyglądającą się Harry'emu, który gdy usłyszał, że ktoś krzyczy- wybiegł sprawdzić co się dzieje. „Kto to jest?” ciocia spytała zezłoszczona i zmierzyła chłopka od góry do dołu. „Kolega. Nazywa się Harry”- wyjaśniła i wskazała ręką  w stronę kuchni, żeby kobieta się tam udała. „W tej chwili wszystko mi wytłumacz młoda panno!”- powiedziała wchodząc do kuchni.

-Ciociu teraz daj mi wszystko do końca opowiedzieć!- Victoria wyjaśniła wszystko. Sylwia patrzyła na dziewczynę, wzrokiem, z którego nie można było jednoznacznie wywnioskować jak reaguje. Kobieta była jednocześnie zła, zaskoczona i rozczarowana. Kiedy brunetka skończyła opowiadać o co w tym chodzi, spytała –Jesteś na mnie zła, że pozwoliłam im tu nocować?

-Nie.

-Nie jesteś na mnie zła? – zdziwiła się.

-Nie jestem zła za to, że oni tu są, tylko za to, że nie powiedziałaś mi o niczym!

-Ale ciociu…

-Mogłaś przynajmniej zadzwonić?!

-Przepraszam, nie pomyślałam o tym…

-„Nie pomyślałam o tym” –Sylwia krzyczała- Wiesz… zawiodłam się na Tobie. Myślałam, że mi ufasz?!

-Ufam ale…- kobieta przerwała jej:

-Ale? – spytała i zauważyła, że Vic próbuje powstrzymać płacz. „Przepraszam Cię ciociu.” Wydukała. – Wyproś ich stąd! Każ im się wynosić! I to już!

-Co? Nie! Nie ma mowy… Nie zrobię tego!

-Dobrze. Jeżeli następnym razem będziesz miała jakiś problem to do mnie nie dzwoń!-  nadal krzyczała podkreślając każdy wyraz poprzez gestykulację rękami. Victoria nic już nie mówiła… Płakała. Chciała, żeby ją ktoś przytulił. Pocierała ramiona rękami, tak jakby to miało jej pomóc. Czuła pustkę. Czuła, że pęka jej serce. Osoba, którą Victoria kochała najbardziej właśnie nie potrafi jej zrozumieć… Patrzyła na ciotkę przepraszającym wzrokiem, lecz nie potrafiła nic z siebie wydusić.

-Zawołaj Lenę! Wraca do domu. Teraz. – powiedziała. Brunetka nadal się nie odzywała. Po chwili spojrzała na telefon. Dostała sms’a od blondynki siedzącej na górze. „Powiedz jej, że mnie tu nie ma! Wymyśl coś. Proszę Cię!”- skasowała wiadomość i unikała kontaktu wzrokowego z kobietą stojącą przed nią.

-Leny tu nie ma…

-Gdzie jest? To sms od niej prawda?  -Vic zaprzeczyła kiwając głową. -Nie potrafisz kłamać. To od niej.

-Nie! To nie od niej. Leny tu nie ma nie rozumiesz?

-Zmień ton!- zwróciła uwagę Victorii.

-Nie! Miałam w Tobie poparcie! A Ty nawet nie próbujesz mnie zrozumieć. Leny tu nie ma!- krzyczała wciąż płacząc.

-Kłamiesz!

-Wyjdź!

-Co?- Sylwia nie wierzyła w to co właśnie usłyszała.

-Lepiej wyjdź zanim powiem o jedno słowo za dużo!- powiedziała Victoria. Udała się do korytarza i otworzyła drzwi.

-Dobrze wyjdę, ale powiedz Lenie, że jeżeli do końca dzisiejszego dnia nie zjawi się w domu to na razie nie ma po co się tam pokazywać!- wykrztusiła i wybiegła  z domu. Dziewczyna trzasnęła drzwiami. Oparła się o ścianę i osunęła się po niej chowając twarz w dłonie. Nadal płakała.
-Co się stało?- spytał zdenerwowany Harry. Brunetka nic nie powiedziała.- Powiedz mi co się stało?- powtórzył pytanie- Victoria? Błagam Cię powiedz coś…


-Co mam Ci powiedzieć? Właśnie straciłam osobę, której bezgranicznie ufałam!- Harry stwierdził, że to ich wina (Chłopaków)- Nie to nie wasza wina, tylko moja. Co mi szkodziło wykonać jeden mały telefon do cioci? Jestem beznadziejna…


-Nie prawda, nie jesteś!- zaprzeczył i przytulił do siebie krzyczącą dziewczynę.- Już Cii, ciii. Jestem przy Tobie. Już cicho… - pocałował ją delikatnie w czoło i kciukiem otarł ciągle płynące łzy – Wszystko będzie dobrze! Zobaczysz …


-Nic nie będzie! Rozumiesz? Nic. Wy wyjedziecie, a ja zostanę tu sama!


-Nie zostaniesz! Obiecuję! Nie myśl o tym teraz. Uspokój się. – dziewczyna obiecała, że już będzie spokojna i nie będzie krzyczeć. Powiedziała Harry'emu, że bardzo go kocha… Vic zaczęła czuć się bezpiecznie. Czuła, że może polegać na Harry'm.  Siedzieli tak przytuleni do siebie przed długi czas. W końcu dziewczyna zasnęła. Loczek zaniósł ją do sypialni i położył na łóżku, po czym sam zasnął obok niej.
                                                                     ***
Godzina- około 3 w nocy.


Victoria obudziła się. Spojrzała na zegarek i na śpiącego Harry'ego. Uśmiechnęła się i pocałowała go w policzek. Wyglądał tak słodko… Zrobiło jej się zimno. Zorientowała się, że ubrana jest w to samo co w dzień, czyli czarne, krótkie spodenki, niebieską bokserkę i  trampki tego samego koloru co spodenki. Dopiero wtedy przypomniała sobie ten cały incydent związany z ciotką… Stwierdziła, że pójdzie wziąć gorącą kąpiel. Zeszła na dół ze swoją czerwoną  pidżamą w szare serduszka. Nalała do wanny ciepłą wodę i wlała całą masę pięknie pachnących olejków. Zdjęła z siebie ciuchy i rzuciła je na pralkę. Weszła do wanny. Myślała, słuchała muzyki, nuciła sobie różne piosenki. Leżała tam dziesięć minut, dwadzieścia, pół godziny, godzinę, dwie… 

-Victoria. Co Ty tam tyle robisz? Obudziłem się jak wychodziłaś i ciebie ciągle nie ma! Dalej w łazience siedzisz.- śmiał się Harry- Słyszysz mnie? Eej!- Chłopak zaniepokoił się. –Victoria wchodzę do środka!- powiedział i odczekał chwilę, ponieważ myślał, że dziewczyna będzie protestować tak samo jak rano- Wchodzę…- nacisnął na klamkę. Wszedł, rozglądnął się po pomieszczeniu i zobaczył Victorię. Leżała na podłodze owinięta białym ręcznikiem. Wokół dziewczyny wszędzie była rozlana krew …



***


Witam ^^
Na początku : bardzo Wam dziękuję za wszystkie komentarze (mam nadzieję, że komentarze dodane 1 kwietnia nie były żartem) :D , dziękuję za wszystkie wejścia, których jest już ponad 5000 :) oraz dziękuję za 69 obserwatorów! :> 
Nawet nie wiecie ile to dla mnie znaczy !! :**
Ja Was po prostu Kocham ! <3

Spodobało Wam się takie, krótkie wprowadzenie nowej bohaterki (Any)??
A jak zareagowałyście na To, że Vic postawiła się swojej cioci?
Victoria we krwi… Zaskoczone? Jak myślicie co jej się stało ?

Dzisiaj nie będę wam podawać zapowiedzi następnego rozdziału… Same się domyślcie ;P


***

Jeśli spodobało wam się opowiadanie- zapraszam do odwiedzenia zakładki „Informowani”Możecie tam zostawić jakiś namiar na siebie (np. gg lub swój blog) i wtedy będziecie na 100% poinformowane o nowych rozdziałach.

Wczoraj kończyłam pisać 18 rozdział... Ale tam się będzie działo, uff już się nie mogę doczekać, aż się z Wami podzielę tymi rozdziałami. :D
Więc jeżeli chcecie szybko się dowiedzieć co będzie się dalej działo to bardzo proszę o szczere komentarze :)